Do startu ani nie śpimy, ani zbytnio nie uda się odpocząć, adrenalina robi swoje, rozmawiamy z mnóstwem osób, każda z innego kraju, każda z innym doświadczeniem. Poznajemy też dwóch kolegów z Polski, Romana wraz z bratem Piotrkiem. Jeden jedzie, drugi będzie nagrywał jego zmagania w trakcie jazdy. Tak mija nam czas do 21 i powoli zbieramy się na start...
3 ... 2 ... 1 … Start i ruszyły biało czerwone światełka w noc. Początkowo dość ciepło, bo aż 17ºC Decydujemy się jechać jedynie w koszulkach i kamizelkach, z doświadczenia jedynie ubraliśmy od razu nogawki, bo w nocy na nogi ubrudzone kurzem, piachem, lawą źle się w zmęczeniu takie rzeczy wkłada.